Nerwowy tydzień

Dodano 30 maja 2017, w Bez kategorii, przez Linka

Jak ten czas szybko leci – to już 22 tydzień! Ostatnie 2 tygodnie minęły mi niesamowicie szybko. To chyba przez piękną pogodę i dobre samopoczucie.

Zakończenie przedszkola przez Malutką zbliża się wielkimi krokami, aż płakać mi się chce, gdy o tym pomyślę.  Moja mała córeczka jest już tak duża,  że niedługo pójdzie do szkoły. Ostatnio wróciła z przedszkola z nową piosenką.  Jak zwykle padło pytanie:
- Zaśpiewać ci mamusiu?
- Zaśpiewaj…
To była piosenka na zakończenie przedszkola i w jednym momencie moje oczy zostały zalane łzami. Taka oto jestem wrażliwa i wzruszam się mega szybko…

W tym tygodniu znowu poszłam na badanie krwi, bo to tsh mi wciąż świruje. Tym razem tsh i fT4  (w zeszłym tygodniu omyłkowo zrobiłam fT3 ) wyszły dobrze, w normie. Sama już nie wiem, co i jak… Na razie odpuszczam temat i za jakiś czas znowu dam się pokłuć. No i wtedy zobaczymy, albo będzie dobrze, albo będzie wizyta u endokrynologa…

22 tydzień to także wizyta u lekarza. Brrr… AŻyczę mną zatrzęsło…

W czasie wizyty standard:

- Dzień  dobry.

- Dzień dobry.

- Ble, ble, ble….  Zapraszam do badania.

- A nie może być tylko usg?

- Nie.

Stanowcze „nie” kończy rozmowę. Potem jeszcze tylko moje blaganie:

- Tylko proszę delikatnie…

Zawsze słyszałam zapewnienie, że będzie delikatnie,  ale tym razem :

- Żadnej delikatności! W żadnym wypadku!

No dobra, jakoś przeżyłam. Teraz usg. I tu pojawił się problem.  Serduszko mojej Kruszynki słabo biło. Musialam wstać z leżanki, potem z powrotem się położyć,   przekręcić się na prawo, potem na lewo i znowu badanie. Tym razem serduszko lepiej biło, ale strachu się najedliśmy.

Być może leżąc na plecach została uciśnięta pępowina i osiągnęliśmy taki przykry efekt. Miejmy nadzieję,  że tak właśnie było. Tymczasem mam starać się nie leżeć na plecach, tylko na boku.

Poza tym mam morfologie kiepską, co przyczyniło się do tego, że teraz biorę okropne tabletki Biofer 2x dziennie. Niby nie są duże,  ale po połknięciu, bardzo długo czuję je w przełyku,  jakby tam się zatrzymały. Głupie i nieprzyjemne uczucie. Dlatego teraz łykam je w czasie jedzenia i jest lepiej.

Wizyta minęła  (uff…) i cały miesiąc mam spokoju. Dostaliśmy płytkę cd z obrazem usg, ale niewiele na niej widać.

Teraz mogę się cieszyć z pięknej pogody i długiego spokoju od nerwów poprzedzających wizyty u lekarza. Nie cierpię lekarzy!

Z innej beczki: dodatkowych nerwów nabawiłam się w związku z wizytami gości u nas. Otóż jak co roku był problem z przyjęciem gości, a właściwie nie tyle z ich przyjęciem, a po prostu z ich zaproszeniem.  I jak co roku (z tym, że tym razem zdecydowanie mocniej) czułam się,  jakbym robiła wszystkim kłopot. Wiem, że wypada ich zaprosić na kawę,  ale jest to tak sztuczne i tak bardzo w nie-w-czasie,  że prawie każdemu w tym roku nie pasowało do nas przyjść.  Goście przychodzili wiec na raty, a ja uparcie czułam się,  jak WIELKI POWÓD MARNOWANIA CZASU.

Trochę to skomlikowanie napisałam,  ale znów się cieszę,  że ten czas jest za mną. I na cały rok mam spokój…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>